Wyjeżdżam z Akumal

Po dość długim czasie spędzonym w Akumal ruszam z wielką ochotą i – muszę przyznać – niecierpliwością w dalszą drogę. Pierwotnie miałem wybrać się do Punta Allen, ale wobec opadów deszczu (dzisiaj znowu pół dnia padało, aż ludzie się w domach pochowali tego wieczora…) pasuję. Punta Allen leży na takim małym cypelku na mapie, a z dwóch stron opływa go morze. Droga przez rezerwat to taka polna droga i pamiętam jeszcze z wyprawy samochodem w tamte okolice, że trudno było przejechać, stąd spasowaliśmy samochodem. Po tych deszczowych dniach, wobec faktu awarii namiotu, odbijam z Tulum do miejscowości Coba, by potem udać się w kierunku Valladolid, a w dalszej perspektywie do Meridy, stolicy Yucatan-u, ale o tym dowiecie się z przyszłych postów.

Co do zdjęć – wrzuciłem tylko kilka na fejsbooku – nie bardzo mam teraz głowę do tego, by zająć się ich obrabianiem i uploadowaniem. Kiedyś może nadrobię :)

Właśnie napisałem do producenta namiotu z prośbą o przesłanie nowych rurek w ramach gwarancji. Dzisiaj wybrałem się busikiem (tzw. collectivo) do Tulum w poszukiwaniu spawacza aluminium, którego namiary dał mi bardzo miły spawacz z Akumal :) Niestety rurki od namiotu są zbyt cienkie, by móc je pospawać, stąd będę musiał improwizować. Mam kilka pomysłów, zobaczymy jakie przyniosą one efekty :) Tak czy siak – ruszam jutro i będę musiał jakoś improwizować przez najbliższy czas. Najważniejsze jest to, że wszystkie rzeczy mam wysuszone, łącznie z namiotem.
Dodatkowo w Tulum zakupiłem prowiant na najbliższe dni – kończy się laba, gdzie cyrkowa rodzinka raczyła mnie pysznościami kuchni meksykańskiej – teraz na dobre odpalę moją benzynową kuchenkę :)

A dzisiejszego poranka wybrałem się na ryby – nic nie złapałem, poza kilkoma krabami, które służyły jako przynęta. Niestety morze było dzisiaj bardzo niespokojne i ciągle łapałem zaczepy, ale przy okazji zmieniłem żyłkę z mojej europejskiej 25mm na tutejsze 50mm :) No i nieco poobserwowałem sobie malutkie krabiki oraz spotkałem w skałach dwie iguany :)

Idę zmieścić jedzenie do sakiew, by wyruszyć skoro świt – tutaj słońce wstaje akutalnie w okolicach godziny 6.

Do usłyszenia i tradycyjnie bądźcie pozdrowieni!

Leave a Reply

Name and email are required. Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>