Ameryka Łacińska 2013/2014: Zarys wyprawy

Pewnego lipcowego dnia – A.D 2013 – żyłka pękła i po długim czasie podjąłem decyzję, by w końcu wybrać się na dłuższą rowerową wędrówkę, podróżować, życ na rowerze, delektować się drogą, intensywniej czuć wolność, sprawdzić, czy taka forma życia mi odpowiada. Poznać świat po swojemu, poczuć energię każdego z tych miejsc, przekraczać granice, również te własne, mentalne, doświadczać, uczyć się od ludzi, by móc żyć pełniej, zaspokoić głód odkrywania.

 

Sam pomysł dłuższej podróży rowerowej istniał od kilku już lat i cały ten czas był w pewnym sensie przygotowaniem do tej wyprawy: stosy przeczytanej literatury podróżniczej, relacji z wypraw, wizyty na festiwalach podróżniczych, w końcu przedsięwzięte przeze mnie podróże rowerem po Europie(Niemcy, Czechy, Polska, Litwa, Łotwa). Jednak takie krócej zorientowane podróże nie wypełnialy do końca mojego głodu podróżniczego, stąd wiedziałem, że ten dzień nadejdzie, kiedy wyruszę na dłużej. Wiadomo, że czasem szukałem nieświadomie sam w sobie wymówek, by nie wyruszyć teraz, a “kiedyś”. Cieszę się, że przyszedł dla mnie czas, gdzie żadna inna idea życia nie była możliwa – musiałem się ruszyć.

 

Od razu zacząłem ogarniać rzeczywistość i przygotowywać się konkretnie do podróży, intensywnie oszczędzać, ogarniać sprzęt, dopieszczać rower, przekopywać tony informacji…

 

A dlaczego Ameryka Łacińska? Cóż, wiedziałem, że wyruszę w listopadzie ze względu na tzw. “zobowiązania” (roczny bezpłatny urlop w pracy, ogarnianie mieszkania itd.). Podróż rowerem po Europie w tym czasie nie należy do najprzyjemniejszych ze względu na pogodę, więc w grę wchodziły miejsca na ziemi, gdzie jest nieco cieplej :) Cały proces myślowy, dokad wyruszę ostatecznie, nie trwał zbyt długo, możnaby go jednak nazwać dynamicznym: najpierw pomyślałem o Indiach i Azji południowo-wschodniej, ale odstrzaszyły mnie kwestie wizowe…szczególnie w zestawieniu z krajami Ameryki Południowej, gdzie przepisy wizowe są bardzo liberalne – przyjeżdżasz i dostajesz wizę na miejscu, na minimum 90 dni. O samej Ameryce Południowej, głównie Peru, opowiadał mi dużo mój niemiecki przyjaciel Detlef, który żył tam przez rok. Rzeczywistość płynąca z jego opowieści bardzo mi się spodobała i wiedziałem, że Peru jest miejscem, które kiedyś odwiedzę…sprawdziłem ceny biletów lotniczych na listopad i w oko wpadłymi 2 opcje: Recife w Brazylii albo Cancun w Meksyku. Głównie ze względu na klimat w Andach i umiejscowienie podróży w czasie (start w listopadzie) padło na Meksyk. Zabookowałem bilet, żeby przypadkiem nie znaleźć jakieś wymówki dla samego siebie, a czas późniejszy to przygotowania do wylotu wraz z moim stalowym rumakiem, ogólne planowanie trasy, zbieranie informacji o krajach, szczepionki, no i oczywiście pożegnania z przyjaciółmi.

Tak w skrócie to wszystko wygląda, a teraz o samej podróży:

Narazie wyznaczyłem sobie rok czasu na podróż po Ameryce Łacińskiej, ale tak samo jak i planowanie trasy – jest to kwestia bardzo luźna, którą zawsze dopasowuję do wydarzeń. W końcu życie samo w sobie jest o wiele bardziej fascynujące, niż ścisłe podążanie według planu (aka droga jest celem). Jeśli będę chciał podróżować dłużej, dalej, więcej, to znajdą się ku temu możliwości.

19 listopada wylądowałem w Cancun/Meksyk i po miesięcznym czasie aklimatyzacji startuję w końcu wędrówkę z miejscowości Playa del Carmen. Żyby opisać historię tego, jak trafiłem tutaj z Cancun, trzeba by się trochę naprodukować, ale o tym może kiedyś. Uwielbiam te momenty w życiu, które Cię tak szalenie pozytywnie zaskakują, wypełniając takim szczęściem, rzucając Ci na drogę tak pięknych ludzi, że niekiedy trudno ubrać to wszystko w słowa. Z Playa del Carmen ruszam w kierunku Tulum. Tam robię małą wycieczkę do Punta Allen, by z powrotem wylądowąć w Tulum. Z Tulum, przez Cobę, ruszam w kierunku Valladolid, następnie udaję się ku wybrzeżu na północ od Meridy. W Meridzie odbijam z powrotem na północ, przez region PUUC, w kierunku Belize. Stamtąd planuję przebić się do północnej Gwatemali(Tikal), wrócić do Meksyku do stanu Chiapas i przemierzyć nieplanowany wcześniej stan Ouaxaca. Zbyt wielu ludzi na dotychczasowej drodze rozprawiało się w samych superlatywach o tym miejscu. Następnie nad wybrzeżem Pacyfiku wracam do Gwatemali i podróżuję w kierunku Panamy. Z Panamy jakoś się trzeba będzie przebić do Ameryki Południowej – albo łodzią, albo samolotem, ze względu na nieistniejącą (oficjalnie) drogę lądową. Po Ameryce Centralnej przyjdzie czas na Amerykę Południową – chciałbym obrać trasę Kolumbia-Ekwador-Peru-Boliwia-Argentyna-Chile-Argentyna-Brazylia. Z perspektywy tego miesiąca w Meksyku planowane przedsięwzięcie zdaje się być niemożliwym do zrealizowania w rok, ale jak już wspominałem, będę decydował dynamicznie w zależności od tego, jak będzie przebiegała cała podróż, no i oczywiście, jak zakrzywi się ona na moim wnętrzu.

Co do samych relacji – planuję zachowywać i dzielić się przeżywanymi chwilami poprzez bloga w języku polskim i profil fejsbookowy, również w języku niemieckim ze względu na to, że ostatnią stacją na mojej ścieżce przed wyjazdem był Berlin, gdzie czeka wielu głodnych wrażeń niemieckojęzycznych przyjaciół :) Oczywiście wszelkie opisy zamierzam okraszać zdjęciami.

Tyle narazie, pisane nieco w pośpiechu…by przespać kilka godzin, zanim wyruszę tuż ze wschodem słońca ku następnym przestrzeniom meksykańskiej rzeczywistości!

Bądź pozdrowion Wojowniku Światła i do zobaczenia na trasie!

3 comments on “Ameryka Łacińska 2013/2014: Zarys wyprawy

  1. Zajebiscie Gawor kibicuje Ci!!!1111
    ps. Za dużo używasz słowa “ogranąc”.. w każdym razie ogarnij to :)

  2. Fajna wyprawa. Drugi Cejrowski nam rośnie. A… napiszesz jakąś fajną książkę? Kiedy zamierzasz spróbować Ayahuasca i poznać odpowiedź na pytanie o sens życia i całą resztę?

  3. boa tarde gawor……ja esta por onde…..marcio de barreiras onde compramos os pneus lembra…..

Leave a Reply to marcio Cancel reply

Name and email are required. Your email address will not be published.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>